Czemu postanowienia noworoczne nie działają i czy można temu zapobiec?

Czemu postanowienia noworoczne nie działają i czy można temu zapobiec?

Czemu postanowienia noworoczne nie działają i czy można temu zapobiec?

„Złe nawyki łatwo wprowadzić do życia, ale ciężko się z nimi żyje. Dobre nawyki trudno wprowadzić do życia  ale łatwo się z nimi żyje.”  Ten cytat dał mi do myślenia w styczniu 2018.

Przełom roku jest czasem wielkich nadziei i wielkich… rozczarowań?

Mam dość ambiwalentny stosunek do postanowień noworocznych. Z jednej strony istnieje moda na nie robienie postanowień noworocznych bo przecież one i tak nie działają.  Z drugiej strony jest w nas coś takiego, co pozwala nam wierzyć, że 1-go stycznia można zacząć z pustą kartką.

Postanowienia noworoczne robię praktycznie od wieku nastoletniego. Przez wiele lat robiłam je, ale z marnym skutkiem bo zwykle już 10-go stycznia nie pamiętałam co sobie postanowiłam kilka dni wcześniej. A  10 stycznia to i tak wersja optymistyczna ;). Czyli można powiedzieć, że wierzyłam, że można coś zmienić, ale przez długi czas się nie udawało. Jednak w tym roku było inaczej J

Więc co zrobiłam teraz zrobiłam inaczej?

Jest kilka rzeczy, które przyczyniły się do sukcesu w postanowieniach noworocznych.

  • Cele były bardzo spersonalizowane. Nie znajdziecie tam postanowień o schudnięciu czy nauce angielskiego itd. Nie mam nic przeciwko tym celom wydają się spoko tylko czy naprawdę schudnięcie w styczniu wychodzi z Twoich potrzeb czy raczej z wyrzutów sumienia?
  • Zaplanowałam mało. 1 główne postanowienie i kilka BARDZO małych. Nie wiem co takiego w nas jest, że jak cały rok nic nie robimy to jest nam nie przeszkadza, ale jak zbliża się 1 stycznia to podejmiemy decyzję, że przerzucimy nasze życie do góry nogami i zmienimy wszystko. Nie ćwiczyłam? To nic.  Od  stycznia siłownia 5x w tyg. Nie uczyłam się angielskiego? Teraz będę się uczyć 20 min codziennie. Mam bałagan w pokoju? Od teraz będę uporządkowana. Jem Fast foody i nie gotuję? Zacznę gotować i to nie byle jak. Tylko zdrowo. Same ekologiczne i świeże produkty. Tych przykładów można by tworzyć w nieskończoność. Tak to już jest, że jak się zabieramy za siebie to na całego i zwykle nic z tego nie wychodzi. Mam wrażenie, że często takie postępowanie jest zagłuszeniem wyrzutów sumienia za ten czas nieróbstwa i zmarnowanego czasu.
  • Czas wykonania postanowień. W tym roku moje postanowienia są one na tyle małe, że wykonanie ich zajmuje mi nie więcej niż 20 min dziennie. Czyli nawet jak późnym wieczorem przypomnę sobie „Hej Iza miałaś robić postanowienia noworoczne!” to dam radę je zrealizować najwyżej położę się spać trochę później. 😉
  • Zapisanie zapisywanie postępów. Bo nic tak nie cieszy (no prawie) jak bycie naocznym świadkiem naszego rozwojuJ. Jeśli chcecie wiedzieć, w jaki sposób na bieżąco kontroluję moje postępy dajcie znać. Podzielę się moją metodą. J

POSTANOWENIA luty 2018

A jak dożyje i Bóg pozwoli to lutym planuje zrobić m. in.

Założyć i prowadzić prywatnego instagrama.

Zrobić sesję/grafiki na 4 wybrane tematy (dla szlifownia warsztatu).

Kupić mikrofon.

Kontynuować postanowienia ze stycznia.

Po napisaniu moich celów na luty 2018 w głowie pojawia mi się myśl. „Tak mało postanowień?!” No, ale właśnie na tym to polega, żeby zaplanować sobie mało i to wykonać. A jak zostanie nam jeszcze  czas to przecież nikt nam nie broni zrobić więcej. 🙂

Arbuzowe pozdrowienia przesyła Iza.